84. Mikrodermobrazja/wesele/przemyślenia.

22:31



W ostatnich dniach miałam mały reset od bloga i od Internetu.. Sporo się działo. W końcu rozpoczęłam remont swojego pokoju, a później wyjechałam na kilka dni do Torunia. Głównym celem mojej podróży było wesele brata mojego chłopaka. Rzadko dodaję posty takiego typu, ale w podróży powrotnej dostałam weny twórczej i postanowiłam, że się tym z Wami podzielę ;)

Tym razem większość zdjęć wykonałam telefonem, gdyż w podróż nie zabrałam aparatu.

Post ten podzieliłam na kilka części, po to by oszczędzić Wam czytania tasiemca. W ten sposób każdy może przejść od razu do tego co go interesuje.



Tematyka:
Uroda: mikrodermobrazja i hybrydy. 
Z Pamiętnika: wesele i dom rodzinny. 
Moje: przemyślenia. 

KOSMETYCZKA I MIKRODERMOBRAZJA
__________________________________________

We wtorek byłam u znajomej kosmetyczki zrobić paznokcie hybrydowe na wesele. Tym razem postawiłam na delikatny kolor "brudnego różu". Jeden z paznokci był przedłużany "hardem", lecz niestety przedłużana część złamała się po 5 dniach.



Oprócz tego kosmetyczka zrobiła mi mikrodermobrazję, a po niej nałożyła na twarz maskę z alg.
 Sam zabieg nie należał do najprzyjemniejszych. Górna warstwa naskórka była zdzierana za pomocą diamentowej końcówki i równocześnie zasysana przez urządzenie. We wrażliwych strefach trochę bolało, ale było to do zniesienia. Już na drugi dzień widziałam, że stan mojej skóry się poprawił. Stała się delikatniejsza a przebarwienia na policzku zostały zneutralizowane i praktycznie niewidoczne. Nawet mój przyjaciel stwierdził, że moja cera wygląda na bardziej promienną i elastyczną.

Zalecane jest wykonanie kilku takich zabiegów, ale należy pamiętać, że przez 2 tygodnie nie powinno się narażać twarzy na promieniowanie słoneczne. Dlatego teraz unikam słońca i stosuję kremy z filtrami.

Więcej o mikrodermobrazji możecie poczytać TUTAJ.



PODRÓŻ DO TORUNIA
______________________
W pociągu spędziłam ponad 7 godzin. Podróż trwała w porze nocnej, ale nie zasnęłam nawet na chwilę. Być może byłam odrobinę podekscytowana moją wyprawą. Na szczęście nie jechałam sama bo obok mnie siedziała moja przyjaciółka.

UWAGA:
Bilet kupiłam na intercity.pl i warto zrobić to kilka tygodni przed podróżą, ponieważ przy zakupie w odpowiednim terminie zapłacimy 10, 20 albo nawet 30% taniej. Dlatego zamiast ponad 32 zł (bilet studencki) zapłaciłam około 26 zł.





WESELE
__________
Parę postów wstecz pisałam o przygotowaniach do wesela (KLIK). Wtedy ślub brała moja kuzynka. Tym razem byłam gościem na ślubie brata mojego chłopaka. Odrobinę stresowałam się na myśl, że tak nagle poznam całą rodzinę mojej Drugiej Połówki. Później okazało się jednak, że nie było powodów do stresu. Wszyscy byli dla mnie bardzo mili i życzliwi ; )

FRYZJER
__________
W sobotę o 8 rano miałam zamówionego fryzjera. Chciałam zrobić loki tak jak na poprzednim weselu (wtedy zrobiła mi je kuzynka). Przyznam szczerze, że siedziałam na fotelu nie za bardzo zadowolona. Nie podobał mi się ani skręt ani ilość tych loków. Moje wyobrażenia o tej fryzurze były całkiem inne. Miałam wrażenie, że wyglądam jak pudel. W dodatku zamiast podpiąć proste włosy z grzywki fryzjerka mi je podkręciła i naprawdę nie wiem jak nazwać to co miałam na głowie...
 Jednak zwróciłam jej na to uwagę i trochę uratowała to upięcie. Chwilami miałam ochotę stamtąd uciec i umyć głowę... Na szczęście do czasu wesela loki nieco się wyprostowały i wyglądały lepiej. Poprawiłam sobie spięcie góry i było całkiem ładnie.
Po wyjściu od fryzjera.

 
Przed wyjściem na wesele. 


ŚLUB
______
Byłam zachwycona wyglądem Panny Młodej. Sukienka nie była przesadna, ale do skromnych też nie należała. Bardzo podobało mi się koronkowe bolerko. Po mszy udaliśmy się do restauracji oddalonej o kilka metrów. Sala była duża i wydaje mi się, że dostałam z moim partnerem najlepsze miejsca jakie mogliśmy sobie wymarzyć. Na stole na każdego czekała mała niespodzianka w postaci cukierków :D Jedzenie było tradycyjne i smaczne. Orkiestra naprawdę dobrze grała i cała sala świetnie się bawiła.Szczególnie podobało mi się, gdy tańczyliśmy w kółeczku (z początku w 4, a później ponad 10 osób) i każda osoba po kolei wymyślała swój ruch taneczny, który cała reszta miała za zadanie naśladować. Na sali nie zabrakło różnych zabaw przez co było bardzo wesoło.

OCZEPINY
_____________
O północy nadszedł czas na oczepiny. Wszystkie panny zebrały się w kółeczku i jak zapewne wiecie, ta dziewczyna,  która złapie welon zostaje nową Panną Młodą.
Byłam w lekkim szoku, gdy nagle okazało się, że to w mojej dłoni znalazł się długi, biały welon.
Mój chłopak nie chciał brać udziału w tej zabawie, ale po tym, jak sam później stwierdził, nie było innego wyjścia ;)
Postanowił, że zdobędzie muszkę za wszelką cenę i tak też się stało. Czułam, że jestem z niego dumna, że nie pozwolił, abym zatańczyła taniec Młodej Pary z jakimś obcym facetem.
Po tym cały parkiet należał wyłącznie do nas. Było to dla mnie odrobinę krępujące, lecz z pewnością będę to zawsze wspominać z uśmiechem na ustach.
Później Nowożeńcy pokazali nam jak się całuje i mieliśmy po nich powtórzyć... i myślę, że zrobiliśmy to lepiej ;) Osłoniłam nasze twarze welonem, aby nikt nas nie podglądał :D


 FOTOBUDKA NA WESELU
__________________________
Atrakcją, które podobała się sporej części gości była fotobudka. Każdy mógł zrobić sobie zdjęcie z Młodą Parą i wkleić do księgi pamiątkowej albo zabrać fotografię do domu. Zaletą tej budki było to, że każdy miał podgląd na to jak wygląda w danej chwili oraz zdjęcia były gotowe do odbioru już po kilku sekundach.
Sądzę, że to świetna pamiątka.
Do wyboru było pełno rekwizytów: różnego rodzaju maski, zabawne okulary, peruki oraz inne nakrycia głowy.

FOTOGRAF
_____________
Fotograf to przyjaciel Pana Młodego. Bardzo zależało mi na chwili rozmowy z nim i podpytaniu o kilka spraw. Na szczęście był to człowiek bardzo otwarty i wszędzie było go pełno. Podpytałam go o sprzęt i o to gdzie uczył się robić zdjęcia. Później pokazałam mu kilka zdjęć (które miałam zgrane na telefonie) a on sam podał mi wskazówki co robić inaczej i na co zwracać uwagę. Pozwolił mi nawet na wykonaniu zdjęć jego aparatem, ale przyznam szczerze, że nie wiedziałam gdzie skupić wzrok. Tyle przycisków i różnych dziwnych pokręteł.

Dodam jeszcze, że fotograf ten jest autorem projektu ONE DAY, ONE FACE . Każdego dnia dodaje jedno zdjęcie innej osoby i robi tak codziennie od około 6 lat. Myślę, że to naprawdę ciekawy projekt i świetnie wykonana praca.

Wywiad z autorem możecie przeczytać tutaj (KLIK). Chciał zrobić takie zdjęcie również mi, ale odmówiłam... a raczej przełożyłam ten termin na inną okazję. Gdy będę wyglądać bardziej naturalnie bez loków i tego całego nadmiernego makijażu. Poza tym późna pora też robiła swoje :D


DRUGI DZIEŃ
______________

Na drugi dzień odwiedziliśmy dom rodzinny chłopaka. Byłam tam dopiero po raz drugi, ale uważam, że to wspaniałe miejsce. Bardzo polubiłam jego rodzinę.

JESTEM KOKSEM
___________________
W łazience przy oknie stała niepozorna waga, która oprócz ciężar ciała pokazuje również procentową ilość tłuszczu, masę kości, wodę w ciele oraz masę mięśniową. Tłuszczu w sobie mam zaledwie 12 procent a mięśni ponad 45%. Przez co długo nie mogliśmy się przestać śmiać. Najszczuplejsza z całego towarzystwa a statystycznie najbardziej umięśniona.

SIŁOWNIA
____________
Pod wieczór udaliśmy się na siłownię do sąsiada. Tam też było zabawnie. Porobiłam kilka brzuszków na ławeczce i przysiady z obciążeniem.  Teraz czuję ogromne zakwasy w udach :(
Bardzo spodobał mi się rysunek Johnnego Bravo, który zdobił ściany piwnicznej siłowni. Niestety nie pomyślałam o tym, aby zrobić zdjęcie.

KRONIKA RODZINNA
______________________
Mama chłopaka szukała dla mnie rysunków jego babci. Zamiast nich znalazła KRONIKĘ RODZINNĄ. Była tam opisana historia jej członków od 1800 któregoś roku.  Mogliśmy w niej przeczytać coś o powstaniu, o zaborze rosyjskim a także o tym czym zajmowali się przodkowie. Cenną informacją był również tekst o artystycznych przesłankach jego przodków  gdyż w obecnym pokoleniu również kilka osób posiada zmysł artystyczny.
Cała kronika była ozdobiona przeróżnymi rysunkami kwiatów i barwnych zawijasów. Babcia w jej wykonanie włożyła sporo pracy i serca. Jednak dzięki temu rodzina zyskała niesamowitą i cenną pamiątkę.



POWRÓT DO DOMU 
____________________
Och, jak bardzo nie chciało mi się wracać do domu... Toruń jest naprawdę jednym z najpiękniejszych miast w Polsce. W dodatku ludzie byli dla mnie tacy mili i życzliwi.
Tym razem w pociągu czekała mnie przesiadka w Katowicach, a cała podróż przebiegała w dzień. Obok mnie siedziała starsza pani z którą bardzo przyjemnie mi się rozmawiało. Pochwaliła moje palce u rąk. Haha. Powiedziała, że mam bardzo ładne i długie palce. Z początku myślałam, że chodzi jej o paznokcie i mówię, że mam zrobione hybrydy, a ona na to do mnie "Nie rób żadnych hybryd, tylko kup sobie odżywkę Eveline 6w1, a zobaczysz jak stan Twojej płytki znacznie się poprawi."
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko skorzystać z tej rady ;)
Przy wyjściu powiedziała mi, że bardzo miła ze mnie dziewczyna. Życzyła mi jak najlepiej i ogólnie powodzenia w życiu.

COFEE TIME
_____________
Na kolejne połączenie musiałam czekać ponad 40 minut. Od razu wiedziałam co zrobię w tym czasie. Po zakupieniu biletu udałam się do Starbucksa, gdzie zamówiłam sobie kawę Latte. Tym razem bez żadnych dodatków, gdyż za pierwszym razem, gdy kupowałam tą słynną kawę ekspedientka zapytała się mnie czy ma być mocniejsza, czy chcę do niej jakiś dodatek smakowy i coś tam jeszcze. Bez wahania odpowiedziałam 3 razy tak, przez co zapłaciłam o 5-6 zł więcej. W tamtym momencie była to najdroższa kawa jaką miałam przyjemność wypić.
Tym razem ograniczyłam się do średniej kawy, posłodzonej brązowym cukrem. Skosztowałam ciastek, które były przeznaczone do degustacji. Coś wspaniałego!
Oprócz tego na wystawce były do kupienia kubki, termosy i inna ceramika z logiem Starbucks.



PRZEMYŚLENIA
________________
Ostatni tydzień przeżyłam bardzo ciekawie. Zyskałam sporo nowych doświadczeń, a także trochę innego spojrzenia na świat i ludzi.
Jestem osobą raczej wycofaną i nieśmiałą. Jednak gdy czuję się przy kimś dobrze, to ciężko powiedzieć bym posiadała takie cechy. Pomimo tego, że spędzałam ostatnie dni z niemal zupełnie obcymi mi ludźmi, to czułam się przy nich jak przy swoich najlepszych przyjaciołach.
Na ogół jestem bardzo spokojna, ale zdarzają się dni w których wybucham z byle powodu. Na dodatek gdy coś mi się nie spodoba to nie potrafię odpuścić i nawet małą drobnostkę bardzo przeżywam.
Jednak po odpowiednio przeprowadzonej rozmowie poptrafię ochłonąć i zupełnie inaczej patrzeć na świat. Chciałabym wyeliminować takie złe dni ze swojego życia.
Naprawdę czasami lepiej jest odpuścić choćby dla własnego spokoju. Po co marnować sobie cały dzień sprawą, która za jakiś czas będzie całkowitą drobnostką.


Ten kto obserwuje, ten jest na bieżąco ;)


Co sądzicie o wpisach rodem z pamiętników? Lubicie je czytać, czy uważacie, że powinny zostać w notesie ze wspomnieniami? 


You Might Also Like

27 komentarze

  1. Twój wpis akurat bardzo przyjemnie mi się czytało :) Zazdroszczę tych wesel, u mnie ani jedno się nie szykuje póki co, a wybrałabym się z wielką chęcią. Swoją drogą, miałaś śliczne paznokcie! Też ostatnio z dwa razy byłam na dworcu/w galerii, w Katowicach, więc kto wie, może akurat byłyśmy w tym samym momencie :D Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, chociaż jakbym Cię zauważyła to bym wiedziała, że to ty :D Jednak w galerii byłam krótko, bo wypiłam kawę i udałam się na stację na swój pociąg ;)
      Ja nie przepadam za weselami, ale jednak jestem bardzo zadowolona z obu tych imprez. A co do paznokci to dziękuję :)

      Usuń
  2. Jak najbardziej lubie takie wpisy :)
    Rok temu również przezywałam wesele brata mojej drugiej połówki i bardzo się stresowałam. W tym tygodniu mamy drugie wesele z jego rodziny i stres pozostaje, ale to z powodu mojego wycofania :D
    No ale trzeba przezwyciężać swoje słabości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony szłam na to wesele z podejściem, ze nie mogę wyglądać na taką spiętą i wycofaną. Starałam się w miarę możliwości rozluźnić i nie odstawać zbytnio od towarzystwa ;) No, ale jednak stres jest :D

      Usuń
  3. Blog ten jest chyba swego rodzaju pamiętnikiem, nieprawdaż? ;) Osobiście lubię sobie od czasu do czasu poczytać takie wpisy. Uważam, że dobrą opcją był podział postu na działy. Dzięki temu czytelnik ma możliwość sprawnego przejścia do interesującej go części notki.
    Łał, prace tego fotografa są piękne.
    Twoje hybrydy były bardzo ładne, natomiast fryzura (po wyjściu od fryzjera) koszmarna. :D Zdjęcia pociągu i mostu są świetne - bardzo spodobały mi się te ujęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, myślałam o podzieleniu postu na działy, ale podzieliłam go po prostu tylko na główne nagłówki, gdyż niektóre zaliczałyby się tylko do jednego działu.
      Też jestem pod wrażeniem tych prac :)
      Pociąg to zdjęcie z poprzednich wakacji, a most to nowość zrobiona telefonem :D

      Usuń
  4. Włosy piękne, szkoda że chowasz buziaka :*

    Zapraszam do mnie na konkurs!
    www.jennydzemson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dni pełne wrażeń. Bardzo się cieszę, że wyjazd był tak udany oraz ze względu na fakt, że rodzina Twojego chłopaka tak dobrze Cię przyjęła. Znam doskonale to uczucie kiedy na krześle u fryzjera człowiek ma ochotę się rozpłakać i uciec. Dobrze, że wyraziłaś swoje zdanie i poprosiłaś o poprawkę fryzury dzięki czemu udało się ją uratować. Paznokcie są rewelacyjne. Bardzo podoba mi się kolorek :) Ile to człowiek w podróży może się nauczyć i dowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :) Okazało się, że mama chłopaka widziała mnie w lustrze i też dostrzegła moją niezadowoloną minę. Bałam się, że nic nie uratuje moich włosów, ale później było całkiem w porządku. Jednak następnym razem prawdopodobnie zrezygnuję z loków.

      Usuń
  6. Nawet nie masz pojęcia jak miło mi się czytało tego posta, wszystko opisałaś tak ciekawie, że nawet przez chwilę nie pomyślałam, że nie chce mi się tego czytać. Szacun! :)
    cosska-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Podpinam się pod komentarze powyżej : bardzo miło się czytało! To taki luźny, jakby swojski post. Lubię takie, to dobre urozmaicenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega ciekawy wpis. Wszystko przeczytałam i miałam ochotę na kontynuację :D

    Ultra kobiecy blog o muzyce:

    gitaraiszpilki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałaś naprawdę piękną fryzurkę na wesele *.* Sama się wybieram na ślub kuzynki w lipcu, więc mam nadzieję, że również będzie co wspominać :) Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziesz się dobrze bawić (a tego Ci życzę) to na pewno będzie co wspominać :)

      Usuń
  10. Wprawdzie nie mam sentymentu do pamiątek, jednak do zdjęć z fotobudek mam wyjątkową słabość hah! Włosy wyszły idealnie! Ja również gdy mam za mocno skręcone mam wrażenie, że wyglądam jak pudel albo jak taka typowa "ciotka klotka". Świetnie się Ciebie czyta, będę wpadała zdecydowanie częściej!

    Julia's Secret KLIK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja zazwyczaj uciekam od obiektywu i nie pozwalam na zrobienie sobie zdjęcia, ale do budki to z chęcią przybiegałam ;)

      Usuń
  11. Uwielbiam Cię czytać. I taka długość posta wcale mnie nie odrzuciła, wręcz przeciwnie, przeczytałam wszystko z przyjemnością. :)
    Chyba większość fryzjerek ma nawyk robienia takich mocnych skrętów. Osobiście mi się takie nie podobają, dlatego po powrocie do domu skaczę, hopsam ile wlezie, żeby je trochę zniszczyć i przywrócić naturalny wygląd. :') W Twoim przypadku również bardziej podoba mi się ta wersja naturalniejsza.
    Zdjęcie na moście - prześwietne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Chociaż rzadko kuszę się na takie pisanie ;)
      W ogóle nie rozumiem czemu zaczęła mi tak wysoko te loki robić :( Nawet pokazałam jej zdjęcie z poprzedniego wesela. No, ale było minęło. Na szczęście na zdjęciach tragedii nie ma.
      Zdjęć na moście zrobiłam chyba z 10, bo po prostu pstrykałam w czasie jazdy. Mój aparat w telefonie nie należy do najlepszych, ale cieszę się, że udało mi się coś nim ciekawego zrobić ;)

      Usuń
  12. Fajny pomysł na wpisy pamietnikowego :) noe widać tego tak często na blogach stad tez fajnie by było czasem cos takiego przeczytać:) tymbarsziej ze ciekawie opisujesz :) zgadzam sie z przedmówca ze zdjęcie na moście jest ekstra !😍 Uwielbiam takie fotografie :) pozdrawiam ciepło i obserwuje claudiyye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam dokładnie tak samo jak Ty, chciałabym nie przejmować się drobnostkami czy niepowodzeniami(tymi małymi) to zdecydowanie pogarsza jakość życia i łatwo wpaść "w ciąg" martwienia się. Życie jest takie krótkie, o wiele lepiej spędzić go analizując miłe chwile i po prostu je tworzyć. Też nad tym pracuje, ale to bardzo ciężkie zajęcie.
    Nie byłam nigdy w Toruniu, a na ślubie od dłuższego czasu również nie:) Miałaś przepiękne loki. Podobają mi się zarówno te "pudelkowe":P jak i te już bardziej rozprostowane. Ta druga fryzura wręcz genialna, szkoda, że nie pokazałaś całego ślubnego looku:( Jeśli chodzi o wizytę u fryzjera to znam dokładnie to uczucie które opisałaś. Nie raz mi się zdarzyło, ale oczywiście zawsze staram się być miła i tylko raz zwróciłam uwagę fryzjerce kiedy włosy wyszły żołte:/ bo to już była przesada:D
    Pamiętam jak poznałam rodzinę mojego chłopaka, stres był niesamowity:) Tyle ludzi, wszyscy się znają, a ja obca:( ale na szczęście zarówno u mnie jak i u Ciebie wszystko poszło dobrze:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musimy walczyć z tym nieprzejmowaniem się, bo szkoda zdrowia i nerwów ;)
      Dziękuję, później nawet mi się podobały, ale czułam lekki niedosyt myśląc, że już moje proste włosy prezentowałyby się lepiej. Na zdjęciach z wesela wyglądam jak nie ja. Ogólnie mam okrągłą buzię i to upięcie jeszcze bardziej to podkreśliło.
      A cały look prezentowałam w poście Sukienka na wesele KLIK. Gdyż nie kupowałam nowej sukienki ;)

      Usuń
  14. A zapomniałam wspomnieć o mikrodermabrazji. Wykonuje go regularnie już od kilku lat i z całą pewnością jest to najlepszy salonowy zabieg(studiowałam kosmetologię więc trochę ich miałam na praktykach). Najlepsze efekty u mnie są po serii zabiegów. Teraz nie potrzebuje dużo(wystarczą 2-3 zabiegi po zimie) i skóra jest w o wiele lepszej kondycji niż przed:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już właśnie po pierwszym razie zauważyłam różnicę, ale chyba kolejnym razem wykonam ten zabieg w okresie jesiennym albo zimowym, gdyż jednak teraz słonce mocno nagrzewa, a nie chcę się ciągle przed nim chować ;)

      Usuń
  15. Hej
    Włosy po wyjściu od fryzjera nie były takie straszne. Loki jak loki, choć rzeczywiście chyba nie dla Ciebie, jesteś na nie zbyt subtelna, :) Tobie pewnie bardziej zależało na falach prawda? Swoją droga ciekawe co byś zrobiła, gdyby Ci się kręciły w serpentyny jak mi! ;)
    Jeśli chodzi o nieśmiałość, to nie jest to żadna wada. Choć jeśli Ci przeszkadza, zwyczajnie nad nią pracuj. Może jakieś wyjście na karaoke i śpiewanie publiczne (na początek z zaufana kumpelą).. ja się tak przełamywałam w dawnych czasach. ;) Pomogły mi podróże po Polsce z chórami. Za każdym razem mnóstwo nowych osób, nowe miejsca, łatwo było się przełamywać. Po kilku miesiącach zrobiła się ze mnie wyszczekana małpa, która nie bała się zagadać nawet do "gwiazd wieczoru". Ehh.. to był dobry czas.
    Obycy ludzie najbardziej pomagają, jesli chodzi o przełamywanie barier. Są obcy nie zależy im na nas i nam na nich, więc nie ma co się przejmować ich opiniami, tylko korzystać z okazji by przełamywać swoje ograniczenia!

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie tak, wolałam mieć pofalowane włosy ;) Akurat z natury mam włosy proste jak drut, więc nie wiem co bym zrobiła gdyby mi się kręciły. Pewnie jak to zwykle bywa wolałabym mieć proste albo prostowała :D Znowu osoby z prostymi chcą kręcić i taki paradoks.
      Aż tak bardzo nieśmiała nie jestem. Jak mi się chce to szybko potrafię złapać temat z towarzystwem, no chyba, że mi nie spasują to nie wysilam się na rozmowy. W sumie to ja dużo gadam i zawsze wymyślę coś o czym można rozmawiać. Tematami też się wieloma interesuję, więc łatwo jest się wkręcić w rozmowę. Nawet z fotografem sobie porozmawiałam, cieszę się, że mu się w ogóle chciało :D
      A śpiewać nie lubię bo nie potrafię ;)

      Usuń
  16. Praktycznie w ogóle nie chodzę do fryzjera bo każda wizyta kończy się płaczem. Ostatni raz byłam u niego przed studniówką ,chciałam żeby zrobił mi delikatne fale - wyszłam jak pudel ,byłam zła i prawie wsadziłam łeb pod kran z wodą. Jednak powstrzymała mnie moja mama ,która powiedziała żebym trochę poczekała ,no i faktycznie już po godzinie miałam te loki o wiele delikatniejsze. Taka już jestem ,po prostu panikara ze mnie ;)
    Na ostatnim weselu w rodzinie mojego chłopaka miałam podobnie też złapałam welon, później biedak musiał się męczyć haha ;) Wysłał swojego kuzyna na przeciwną stronę kółka by ten w razie czego oddał mu muszkę ale na szczęście złapał. Też czułam się niezręcznie zwłaszcza kiedy kazali nam słodzić wódkę ,a tu patrzą jego rodzice. Na początku całej imprezy byłam bardzo zestresowana, chociaż miałam już wcześniej styczność prawie ze wszystkimi członkami rodziny ,no ale to już chyba naturalne :D Teraz za tydzień mam kolejne wesele w jego rodzinie ,mam nadzieję że na tym nie będę się już tak stresowała :D Co do zabiegów to też chciałabym jakoś zainwestować w siebie ,muszę o nich poczytać. Dzisiaj jak wstałam miałam taki przebłysk ,żeby może pójść do fryzjera i zrobić sobie sombre ale wtedy uświadomiłam sobie ,że MUSZĘ IŚĆ DO FRYZJERA i zmieniłam zdanie hahaha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że jedna fryzjerka skutecznie Cię odstraszyła ;P Ja nie farbowałam nigdy włosów ani nic. Jedynie obcinałam, ale też zamiast 2 cm tracę np. z 10 cm co też mnie bardzo zniechęca.
      Cieszę się, że Twój chłopak złapał muszkę i, że nie musiałaś tańczyć z jakimś obcym facetem ;) Ja rodziców mojego widziałam dopiero 2 raz, braci zresztą tak samo.

      Usuń

*Dziękuję za Twój komentarz!
*Gdy mam czas, to odwiedzam komentujące osoby.
*Jeśli prowadzisz bloga, to wierzę, że potrafisz napisać więcej niż dwa słowa ;)
*Obserwujesz? Poinformuj! Wtedy szybciej do Ciebie trafię :)