72. Nie poniżaj się. Stylizacja.

20:01



Crowded Dreams... Natłok marzeń, natłok myśli.
Myślę bardzo dużo na przeróżne tematy. Niestety mówca (pisarz) ze mnie jest słaby. Coś sobie w głowie wymyślę, pięknie ułożę, sklecę słowa, a na przysłowiowy papier nie potrafię tego przelać.
Dlatego jeśli komuś chce się czytać co tu wypisuję to proszę bardzo, a jeśli nie to chociaż zdjęcia pooglądajcie.;)



Zdjęcia stylizacji:
Marynarka: House, biała bluzka: Modo, buty: CCC, szalik: NoName, Płaszcz: Second Hand, Zegarek:Geneva




Chyba każdy z nas lubi czuć się doceniany przez innych. Miło jest usłyszeć coś dobrego, pochwalnego na swój temat. Szczególnie gdy w to coś włożyliśmy sporo wysiłku. Dobrze jest czuć, że inni w nas wierzą i, że wierzą w nasze możliwości.



A teraz przysiądź i się zastanów. Ile razy w siebie zwątpiłeś. Mówiłeś sam  o sobie, że jesteś beznadziejny, głupi, że nic nie potrafisz. Nie zdarza Ci się tak o sobie mówić?
To świetnie... Mi się zdarza i to bardzo często.



Nikt nie chce być poniżany, ani krytykowany przez innych. Niejednokrotnie słysząc takie słowa nie zgadzamy się z tym, więc dlaczego potrafimy sami tak źle o sobie mówić?...



Wystarczy, że coś mi nie wyjdzie, czegoś nie potrafię zrobić i zaczynam się rozsypywać. W swoją stronę wymierzam wiele przykrych słów. A gdyby ktoś inny zaczął tak na mnie mówić, to zapewne poczułabym się oburzona i nie zgadzała z tym.




Naprawdę nie wiem skąd we mnie tyle samokrytyki. Może dlatego, że męczę się robiąc rzeczy, które mi się nie podobają, nie ciekawią i nie satysfakcjonują. A koniec końców i tak daję sobie z nimi radę.
Mowa tu o studiach... Sama sobie dany kierunek wybrałam, ale coraz bardziej czuję, że to nie moja bajka. Ostatnio ktoś powiedział mi, że skoro mi się nie podoba to bym z niego zrezygnowała... Obrała inną drogę. Może to i dobre wyjście, ale skoro poświęciłam na coś już tyle czasu i nerwów, to chcę go skończyć.




Ostatnio miałam bardzo dobry dzień. Wyróżnienie w fotograficznym wyzwaniu "Bądź jak Horst", miła wiadomość na temat jednego z moich postów, e-mail od kogoś kto czyta mojego bloga i jeszcze parę przychylnych komentarzy. Uśmiech z twarzy mi nie schodził. Dziękuję Wam, że jesteście.:)
No to chyba jednak wcale nie jestem taka beznadziejna jak sobie wmawiałam dwa dni wcześniej?



No, ale właśnie... W życiu realnym nie czuję się być doceniana. Mało kto wie co tak naprawdę lubię robić. Czasami jestem oceniana przez pryzmat studiowania. "No, ale jak to możesz tego nie wiedzieć?", "Rozumiem jakbyś o to zapytała rok temu, ale nie teraz." Jaka wtedy czuję się być głupia... Zaczynam na nowo dołować samą siebie...



Jednak ostatnio włączyła mi się czerwona lampka. Prawda jest taka, że nie ma osoby, która byłaby dobra we wszystkim co robi. Jedne rzeczy wychodzą nam lepiej, inne gorzej, a jeszcze inne beznadziejnie... ale jest coś co możesz robić NAJLEPIEJ.
Nie odpowiada Ci Twoje życie to poszukaj czegoś co polubisz robić. Co może stać się Twoją pasją i oderwać od szarej codzienności. Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić to rzucać ostrymi słowami w samego siebie.



Jak chcesz być doceniany przez innych, skoro sam nie potrafisz siebie docenić?
Uważam się za inteligentną osobę, jednak wciąż muszę podejmować walkę nad sobą. Biorę życie zbyt poważnie i wielu rzeczy się boję. Za daleko wybiegam wstecz. Za parę lat moje życie może tak naprawdę obrócić się o 180 stopni. Często czuję się bezradna, a równocześnie wiem, że i tak sobie poradzę.
Wymagania wobec samego siebie są ważne, ale nie ma co być takim samokrytycznym. Chcesz być doceniany przez innych? To zacznij od siebie. Sam doceniaj to co robisz. Później przyjdzie czas na innych.



Zamknij oczy i wyobraź sobie siebie wykonując czynność, która sprawia, że jesteś szczęśliwy... Nie otwieraj oczu... Wyciągnij rękę i teraz po to sięgnij.


*****
Hej, więcej zdjęć i małe zapowiedzi znajdziesz na moim instagramie ;) dream_and_doit!





A.




You Might Also Like

24 komentarze

  1. Bardzo często mam natłok myśli. Wolałabym skupić się na jednej rzeczy, zamiast na nieskończonej ilości. Moja samoocena nie jest niska i nigdy nie myślę, że jestem głupia, okropna czy straszna.
    ontheicce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tak o sobie nie myślisz. Ja tak nie myślę, do momentu, aż coś przestaje mi wychodzić. Ciężko znoszę porażki, które przecież są elementem naszego życia.

      Usuń
  2. Zdjęcia są super :) A co do treści... też tak miałam i mam właściwie. Chociaż kiedyś moja samoocena była zdecydowanie niższa. Czasem przychodzi taki moment, że coś nam nie wychodzi i już jesteśmy na siebie źli. Myślę, że każdy tak ma. W większym lub mniejszym stopniu. Niektórzy ludzie też potrafią dać w kość, dlatego trzeba umieć nie brać za bardzo wszystkiego do siebie. A ja przyznaję, że kiedyś miałam z tym problem. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal mam z tym problem. Czasami tak jakby nic mnie nie rusza, a innym razem drobnostki wywołują we mnie emocjonalną lawinę. Powoli jednak próbuję mieć jakieś znieczulenia na większość spraw i przykrości. ;)

      Usuń
  3. Cóż... również jestem bardzo krytyczna w stosunku do siebie. Coraz więcej poważnych wyborów przede mną, nerwów, rozterek i najzwyczajniej sobie z tym nie radzę, a jako wytłumaczenie od razu pojawia się myśl "bo jestem beznadziejna". Eh. Coś takiego okropnie ogranicza, przez tego typu myśli zrezygnowałam z wielu planów, które mogłyby odmienić moje życie... no trudno. Chociaż znalazłam pewnego rodzaju lekarstwo. Inni ludzie. Ci najbliżsi są w stanie podbudować nasze poczucie wartości i pomóc wyjść na prostą. W moim przypadku jest to tylko jedna taka osoba, ale bez niej pewnie byłabym teraz pustym człowiekiem.
    Życzę Ci jak najwięcej miłych myśli o sobie. Jak najmniej krytycznych. Bo kurcze, już jakiś czas śledzę Twojego bloga i chociaż nigdy nie miałam z Tobą styczności w realnym życiu, to uważam Cię za wspaniałą, ciekawą i niezwykle inspirującą osobę. I taka piękna dusza nie powinna mieć głowy wypełnionej samokrytycznymi myślami. Nienienie. Głowa do góry i poproszę uuuśmiech! c:
    Jeju, zapomniałabym. Trzecie zdjęcie. Trzecie zdjęcie jest cudowne. Nie cudowne, to za mało, przecudowne. Idealne. Zachwyciłam się nim przeogromnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, płaczę xD A raczej wczoraj, gdy czytałam ten komentarz z mojego telefonu na dobranoc.;) Dziękuję za takie miłe słowa. Jestem raczej pogodną i radosną osobą, ale czasami przytłoczoną tym co się wokół mnie dzieje.
      Owszem, często inni ludzie potrafią nas podbudować i pomóc uwierzyć w siebie. Dobrze gdy ktoś taki obok nas jest.
      A zdjęcia wyjątkowo wykonane przez moją kuzynkę, oprócz tych na których mnie nie ma.;)

      Usuń
  4. Przegięcia w każdą stronę nie są dobre. I bezkrytyczne podejście do siebie, jak i samobiczownie z byle powodu. Ważne jest wyśrodkowanie. Bo wydaje mi się że źródło sukcesu tkwi właśnie w niezadowoleniu z siebie. Paradoks prawda? Ale kiedy wciąż i wciąż dążymy do zmian na lepsze to nie stoimy w miejscu.
    Nie prawdą jest, ze kiepski z Ciebie pisarz! Używasz poprawnej polszczyzny co samo w sobie jest ogromnym sukcesem! Z Twoich postów bije ciepło i dobra energia. To również nie byle co. Więc tylko więcej wiary w siebie! Trzymam kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Draqilko, takie niezadowolenie z siebie może być zbawienne, jeśli dążymy do tych zmian a nie stoimy w miejscu. Bo jednak niejednokrotnie jest tak, że coś nam nie pasuje, chcemy coś zmienić a na dobrą sprawę nie robimy nic i tkwimy w miejscu. Narzekając i pogrążając się w tym wszystkim coraz bardziej...
      Dziękuję za ciepłe słowa.;)

      Usuń
  5. Warto pozostawać i tkwić w rzeczach, które sprawiają nam przyjemność. Myślę, że właśnie po to żyjemy- żeby być częścią czegoś większego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, często podchodzimy do siebie bardzo krytycznie, wytykamy sobie najdrobniejsze błędy. Uważam, że to naprawdę bardzo kiepska postawa, bo sami dla siebie powinniśmy być motywatorami, a nie czepiać się szczegółów.

    claudine-bloog.blogspot.com --> MÓJ BLOG
    KANAŁ NA YT

    OdpowiedzUsuń
  7. Może zacznę od tego, że powiem, ze wyglądasz naprawdę rewelacyjnie. Nigdy bym nie pomyślała, że taka dziewczyna jak Ty może być wobec siebie tak krytyczna, ale prawda jest taka, że niewiele osób wie co siedzi głęboko w nas, z jakimi myślami przychodzi nam się zmierzyć. Sama na pierwszym roku studiów kila razy zwątpiłam czy to co studiuje ma sens. Teraz robię coś zupełnie innego, ale nie żałuję, że zdecydowałam się kontynuować swoją naukę. Co do naszej samooceny to warto nad nią nieustannie pracować. Czasami są takie dni kiedy podchodzimy do własnej osoby bardzo negatywnie, nic nam się nie udaje, widzimy tylko swoje wady. Ważne jest jednak by starać się i w takich chwilach nie zwątpić w siebie i widzieć całą masę swoich zalet. Każdy je ma, wystarczy tylko umieć je odnaleźć. Ja Twoich mogłabym wymienić całą masę już po samym czytaniu tego bloga, a nie znając Cię prywatnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, często ludzie, których nie znamy na żywo potrafią powiedzieć o nas i do nas więcej miłych słów, niż te osoby, które przebywają z nami praktycznie każdego dnia. Właśnie staram się w jakiś sposób wyeliminować tą samokrytykę wobec siebie. Cieszę się, że zaczęłam prowadzić bloga, bo to moja odskocznia. Jakoś mogę pełniej wyrazić siebie i to co w moim środku i w głowie się dzieje.
      Dziękuję.;)

      Usuń
  8. Ja wobec siebie też jestem bardzo samokrytyczna. Na początku bardzo podoba mi się swoja praca, jestem z siebie dumna i zachwycona, ale... Im dłużej patrzę, tym bardziej mi się nie podoba i mnie odrzuca. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje. To przykre. Staram się to w sobie zmienić. Chciałabym być zadowolona z efektów swojej działalności. Obojętnie jakiej... Jeżeli ktoś mnie chwali i docenia, dlaczego ja nie umiem docenić samem siebie? Oczywiście, nie zawsze tak się dzieje, ale czasem się zdarzają takie chwile zwątpienia.

    INNA MYŚL [blog] | FILMIKI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo krytyczna* Haha :D

      Usuń
    2. Też często to przerabiam. Zrobię coś, zachwycam się a później uważam, że nie widzę w tym sensu. No właśnie coraz częściej zastanawiam się po co ta samokrytyka i, że trzeba jak najprędzej się tego pozbyć. Za złe rzeczy i potknięcia się ganię, a za te dobre pochwalić nie potrafię.;)

      Usuń
  9. Spoko Dziewczyno, życie szaraczków, które w większości nas czeka, też może być przyjemne i radosne. A Ty jesteś Dziewucha miód-malina, to znajdziesz odpowiedniego męża i może będzie więcej miłego niż przykrego. Nie za bardzo rozumiem zdanka "wybiegać wstecz", w sensie, że rozpamiętujesz porażki? Nikt o nich nie pamięta, każdy ma lepsze rzeczy do wspominania lub swoje własne niepowodzenia. A jutra i tak nie przewidzisz. Może już się mnożą komórki nowotworowe w naszym ciele albo wygramy kilka baniek na loterii? Who knows?

    KULTURA & FETYSZE BLOG (KLIK, KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.;) Wybiegać wstecz... Jak teraz to czytam to mi trochę niepoprawnie brzmi, ale chodziło mi o to, że ciągle układam sobie jak życie będzie wyglądać za jakiś czas, a tak naprawdę prawie żadne z tych wyobrażeń się nie spełniło. Za bardzo żyję albo przeszłością, albo rozmyślaniem o przyszłości. Ciężko być mi tu i teraz, czyli w teraźniejszości.
      A z tych opcji co wypisałeś to wolałabym, aby się ta druga spełniła.:> Choć rozumiem co chciałeś mi tym przekazać.

      Usuń
  10. Jakbym tak musiała policzyć momenty w których traktowałam samą siebie jako gorszą, obrażałam się i sama sobie obniżała samoocenę to... Wyszłoby, że zmarnowałam na to już połowę swojego życia. Brak wiary w siebie, ciągłe narzekanie, że nie dam rady...
    Szczerze mówiąc trochę ulżyłaś mi tym postem. Uf, nie tylko ja tak mam. Ale i tak nienawidzę momentów, gdy mam wrażenie, że cały świat wymyka mi się spod kontroli, czuję się jak ktoś gorszy i w ogóle CZARNA DZIURA ROZPACZY I DEPRESJI. Nienawidzę tego stanu, ale naprawdę nie wiem jak to zmienić.
    Tak bardzo, bardzo boję się tych studiów... Tak dużo osób mówi mi, że jest tam lepiej niż w liceum, że już bym w sumie chciała zdać maturę i mieć to gówno za sobą. No, ale właśnie, aby pogodzić studia z tym co się lubi. Kurcze, to trzeba się chyba napracować. Jeśli mogę spytać to na jakim kierunku studiujesz? ;P Tak z ciekawości, bo ostatnio rozważam po prostu każdą opcję i zastanawiam się jaka będzie najbardziej korzystna :3
    Co do zdjęć, to powiem ci, że wyszły całkiem, całkiem (czyt. bombowo). Najbardziej podoba mi się to, gdzie widać ten zegarek na ręku z tak bliska. Normalnie w głowie mi zabrzmiał głos gościa od teleturniejów "Time's up!" ;)
    Fotografia z łabędziem, aż chwyciła mnie za serce (tak, tak kocham łabędzie - żadna wielka tajemnica ;P).

    Pozdrawiam
    VIOLET END

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dobrych słów użyłaś "zmarnowałam połowę życia na złe gadanie o sobie", trzeba to zmienić i nie marnować więcej czasu.;) Jednak wielu z nas ma takie chwile słabości. Może gdy znajdziesz coś w czym czujesz się dobrze, to ta czarna dziura rozpaczy zniknie. Ja nie wiem, sama z tym walczę.
      Jestem na budownictwie... Daję sobie radę, ale niestety nie czuję, że chciałabym pracować w branży związanej z tym kierunkiem. To mnie dobija, bo masa projektów, dużo nauki, a ja nie nie widzę w tym przyszłości. Może się to odmieni, zobaczymy.
      A studiów nie ma co się tak bać, pomimo, że mi ciężko to i tak lepiej niż w liceum!;) 5 semestr mnie wykończył, ale 6 to trochę taka nagroda. Dużo luźniej na nim jest. Nawet w każdym z semestrów miałam 1 dzień wolny od zajęć.
      Co do zdjęć to dziękuję.:) Łabędź akurat jest mój. Łącznie na spacerze 3 łabędzie mi towarzyszyły. Zawsze wtedy mi jednego szkoda, bo uważam, że jest samotny. To właśnie ten. :P

      Usuń
  11. Szczerze mówiąc prawie zapomniałam, że to post dotyczący stylizacji, bo automatycznie wczułam się w to, co piszesz. Te rozterki przychodzą prawdopodobnie do każdego, szczególnie zaś do tych, którzy coś tworzą. Samą zmagam się z tym często i nawet nie próbuje tego odpedzac, ale odwracam swoją uwagę np. Książka. W końcu jeśli mamy wymierne efekty swoich działań, to jest to dowód, że coś nam się jednak udaje! Ja przez cały ostatni rok studiów męczyłam się niemiłosiernie, choć paradoksalnie wtedy miałam najlepsze wyniki! Myślę, że nawet jak jest pod górkę, nie warto rezygnować! Suma summarum gdybym nie wytrwala tego okropnego czasu, dziś nie byłabym na magisterce na kierunku, który uwielbiam. Życzę dużo cierpliwości i wiary w siebie! A w momentach zwątpienia ... chyba wystarczyłby mi taki kawałek nieba, jaki widnieje na tych zdjęciach! Genialne miejsce :)
    Pozdrawiam
    Stylowy slowotok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.;) Przyjemnie czytać takie komentarze, gdzie autor opowiada też coś od siebie. Chyba większość studentów miewa rozterki podobne do moich. Ciężko jest się większości z nas odnaleźć. Cieszę się, że jesteś na kierunku, który uwielbiasz.;) Ja niestety nie mogę tego samego powiedzieć o moim.

      Usuń
  12. Ja mam dokładnie tak samo, jestem bardzo krytyczna wobec siebie. Ale już od dłuższego czasu z tym walczę, i w chwilach słabości zadaje sobie pytanie "czemu we mnie tyle złości i oceniania". O dobre nawyki trzeba walczyć, zgodnie z prawem przyciągania lepiej siebie chwalić niż karcić:D dlaczego nie spróbować?
    Jeślii chodzi o studia to jestem tego samego zdania co Ty, że nie warto przerywać. Z jakiegoś powodu wybrałaś ten kierunek, więc może to tylko czas słabości i kiedy skończysz znowu go polubisz? Kto wie:) ale nie warto rezygnować:)
    Śliczne zdjęcia, szkoda, że nie pokazałaś twarzy:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pokazałam, bo w ogóle jej tutaj nie pokazuje;)
      Po dodaniu tego wpisu próbowałam się bardziej kontrolować i przestać być taką krytyczną wobec siebie, niestety jednak dalej czasami mam chwile słabości.
      Teraz jakoś ciągnę ten kierunek i tak bardzo się nim nie przejmuję ;)

      Usuń

*Dziękuję za Twój komentarz!
*Gdy mam czas, to odwiedzam komentujące osoby.
*Jeśli prowadzisz bloga, to wierzę, że potrafisz napisać więcej niż dwa słowa ;)
*Obserwujesz? Poinformuj! Wtedy szybciej do Ciebie trafię :)